Obudziło mnie głośne „As long as
you love me” na szczęście to tylko budzik. Wstałam i poszłam do toalety się umyć. Po wyjściu wyciągnęłam z szafy moje szorty
(czarne w białe paski) z szelkami i białą koszulkę. Umalowałam
się, by nie wyglądać jak potwór. Usłyszałam czyjeś wołanie
podeszłam do okna i zobaczyłam Charlie i Colina.
- Alice !!!
- Już schodzę!!!
- Dobra.
Złożyłam jak najszybciej się dało
moje czerwone zdarte glany, wzięłam płaszczyk i torbę. Szybko
wybiegłam, żeby zobaczyć moich przyjaciół.
- W końcu!!! - dał mi całusa i objął
mnie Colin - ładnie wyglądasz!!!
- Mówisz mi to codziennie.
- O to chodzi - uśmiechnął się
chłopak.
- To co idziemy czy będziemy tu tak
stać???
- No właśnie, no to chodźmy!!!
Całą drogę do szkoły i z powrotem
rozmawialiśmy o mojej imprezie urodzinowej, która odbędzie się za
tydzień.
- No i jak wam się podoba moja
propozycja???-zrobiłam podejrzaną minę.
- Jest całkiem spoko-odparła
Charlie.
- Mi też się podoba-powiedział i
przytulił mnie do siebie Colin.
- Załatwiłaś to rodzicami???
- Z nimi da się coś wynegocjować.
- To co spotykamy się jutro o tej
samej porze???
- Dobra to cześć - dałam Colinowi
buzi na pożegnanie- Pa to do zobaczenia jutro
Pobiegłam szybko do swojego pokoju,
odrobiłam lekcje i zeszłam na dół do kuchni.
- Co na kolację???
- Samoobsługa!!!
- Że co???
- No przecież będziesz kończyć
18 lat i powinnaś się przyzwyczaić
- No chyba nie!!!!- Nie pyskuj gówniaro!!!
- Nie, masz coś zaraz zrobić.
- Jeśli sama sobie nie zrobisz to pójdziesz głodna spać.
- Już wolę iść głodna spać!!!
Wybiegłam do pokoju, poszłam się
kąpać i spać.