-Przepraszam pana czy mogę o coś spytać?-Spytałam z grzecznością.
Policjant odwrócił się w moją stronę, zmierzył mnie wzrokiem i powiedział.
-Mów śmiało-miał taki męski głośny głos-nie martw się nie ugryzę cię.
-Co tu się stało?-zaniepokoiłam się ty co morze mi odpowiedzieć policjant- Nie było mnie w domu przez chyba godzinę.
-Mieszkasz tu?-Spytał mnie spokojnym głosem.
-Tak wyszłam tylko, żeby się spotkać z ...- Nie zdążyłam dokończyć, przerwał mi policjant.
-Spytałem tylko czy tu mieszkasz?
-Tak-odpowiedziałam twierdząco.
-Tyle mi wystarczy.
-Powie mi pan gdzie są moi rodzice?-czułam, że mogło się im stać coś złego.
-Twoi rodzice są w szpitalu...-teraz to ja mu przerwałam.
-Jak to w szpitalu, co się stało, czy nic im nie jest, w którym szpitalu?
Zaczęłam zasypywać go pytaniami, z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Czułam tylko jak ktoś próbuje mnie uspokoić. Usłyszałam znajomy mi głos, który był chyba skierowany do mnie. Podniosłam wzrok w górę zobaczyłam moją mamę ledwo stojącą na nogach.
-Mamo co ty tu robisz?-zapytałam zaciekawiona-Nie jesteś w szpitalu?
-O mnie się nie martw, nic mi nie jest. Lepiej martw się o tatę...-Mart się o tatę co to ma znaczyć-...twój tata jest w szpitalu ma połamane żebra i uszkodzoną czaszkę.
-Nie chcę więcej słuchać lepiej nie stójmy tak jedźmy do tego szpitala!!! Co się tak patrzycie nie macie lepszego zajęcia???-nie mogłam opanować emocji czułam jak mi ręce się telepią.
Podszedł do mnie jakiś pan chyba chciał mnie uspokoić. Nie wytrzymałam już emocjonalnie i chciałam się na czymś wyżyć, odwróciłam się i odruchowo dałam nieznajomemu w twarz.
-Przepraszam, nie chciałam.-próbowałam się jakoś uspokoić i zaczęłam płakać.
-Nic się nie stało. Przyzwyczaiłem się, ponieważ jestem psychologiem. Widzę, że jesteś bardzo roztrzęsiona, może porozmawiamy???
-Może, ale na pewno nie teraz, nie mam czasu na razie.-odwróciłam się w stronę mamy-Jedźmy już do tego szpitala.
-Może was podwieść?-wtrącił się nieznajomy psycholog. Miał minę jakby mu na tym bardzo zależało.
-Z chęcią skorzystamy-odparła moja mama z uśmiechem na twarzy.
-To zapraszam-wskazał ręką na małego Mini Coopera. Ucieszyłam się, bo to moja ulubiona arka samochody. Samochód był cały czerwony z czarno-białą szachownicą na dachu. Pan okazał się dżentelmenem i otworzył mi drzwi. Ja usiadłam z tyłu na fotelu pokrytym miękkim szarym futerkiem, moja mama usiadła z przodu, żeby móc robić za nawigację i, żebyśmy się nie zgubiły.
-Możemy ruszać?-uśmiechnął się do nas kierowca.
-Jasne, że tak-odparłyśmy razem z mamą.
-Jeśli już razem jedziemy to może się lepiej poznamy. Ja jestem Ben Black, a wy jak się nazywacie???
-Ja jestem Bella Steward, a to moja córka...
-Katie Steward miło mi pana poznać.
-Wiesz, że nie ładnie jest się komuś wtrącać jak coś mówi.
-Trudno.
Nie przejęłam się tym co powiedziała moja mama. Byłam już tak zmęczona, że postanowiłam się przespać. Położyłam się na tylnich siedzeniach i zasnęłam.
-Kochanie wstawaj-usłyszałam cichy głos mojej mamy i poczułam jak próbuje mnie obudzić.
-Już dojechaliśmy???-spytałam ze zdziwieniem.
-Tak już jesteśmy na miejscu.
-Wstawaj śpioszku, muszę jechać do domu-odezwał się pan Ben.
-Już wstaję.
Wysiadłam z samochodu i powolnym krokiem zaczęłam iść do szpitala, ale zatrzymał mnie głos wołający do mnie.
-Nawet nie podziękujesz?-to była moja mama.
-Dziękuję panu bardzo.-nie miałam już na nic ochoty.
-Czekaj jeszcze chwilkę.
Podbiegł do mnie pan Ben i podał mi jakąś kartkę.
-To jest moja wizytówka w razie potrzeby psychicznej dzwoń.
-Dobrze chętnie skorzystam.-zauważyłam wielki uśmiech na jego twarzy-przeprasza, ale muszę już iść. Do widzenia, może.
-Do zobaczenia i dobrej nocy.
Odwróciłam się i poszłam dalej. Weszłam do szpitala, nigdy tam nie byłam i czułam się nieswojo. Podeszłam szybko do informacji, zwróciłam się do pierwszej napotkanej pielęgniarki.
-Przepraszam gdzie znajdę Max Stewarda???
-Pierwsze piętro, pierwsze drzwi po lewej.
-Dziękuję do widzenia.
Rozglądnęłam się dookoła i zauważyłam windę, a obok niej schody. Stwierdziłam, że nie opłaca się jechać windą na pierwsze piętro. Weszłam po schodach i weszłam do pierwszej sali po lewej stronie. Zauważyłam mojego tatę leżącego na łóżku z podłączoną kroplówką. Podeszłam spokojnie do niego, usiadłam na niebieskim plastikowym krześle.
-Tato słyszysz mnie???
-Kim jesteś???
-To ja twoja córka Katie.
-Przecież ja nie mam córki.
-Nie pamiętasz mnie???
-Ja wszystko dobrze pamiętam, ale nie pamiętam, żebym miał córkę.
Poczułam jak mój świat się załamuje. Usidłam na pustym łóżku stojącym obok i zaczęłam płakać. Pomyślałam czemu tylko mnie spotykają takie przykrości.
Ja osobiście nie lubię czytać a trafiłąm tu przez przypadek ale po 1 rozdziale sie wkręciłąm i przeczytałam wszystkie mega ciekawe :))
OdpowiedzUsuń